2 maja 2015

Historia Herobrine - Rozdział 10 Chwilowa Bieda

Dzisiaj była sobota. Shebrine i Herobrine nie musieli iść do szkoły, co bardzo ich cieszyło(każdego cieszy). Mieli już iść do schroniska, które mieli w planach kiedy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. - He? Zapraszałaś gości? - spytał Herobrine. - Nie, ale idź otwórz bo ja nie mam czasu - Westchnęła. Herobrine tylko na nią spojrzał. On gdyby był na jej miejscu, t o miał by wszystko gdzieś i w ogóle by nie otwierał. Jednak był to Shebrine dom więc musiał otworzyć. Podszedł do drzwi i otworzył. Gdy zobaczył kto tam stoi, nie mógł powstrzymać zdziwienia. - Shebrine! Chodź szybko! - Krzyknął Herobrine. Shebrine przyszła i gdy zobaczyła kto przyszedł to otwarła buzię z zdziwienia. - Burmistrz? Czego chcesz?! To nasze terytorium! - Wrzasnął Herobrine. - Och, ja nie chce was z stąd wyganiać. Mam tylko jedną sprawę - Wytłumaczył człowiek. - Jaką? - spytała Shebrine.
- Hero, ty nie wiesz co to karta Kreatywniaka a za to Shebrine wie.
- Chcesz mi ją zabrać?
- Owszem. Takie jest prawo. Żaden wygnaniec nie może mieć karty Kreatywniaka. Nie zabrałem ci jej wcześniej ponieważ chciałem dać ci trochę fory. Ale teraz wpuście mnie tu.
- NIE!!!!!
Burmistrz wszedł na siłę. Szybko zaglądał w wszystkie skrzynki. Po chwili znalazł kartę i odszedł. - CO?!!!! ON PODLE SOBIE PRZYCHODZI I CI ZABIERA?!!!!! KOBIETO, TY SIĘ TAK DAJESZ???????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - Wrzasnął Hero. - Myślałam że się zmieniłam...Jednak została cząstka mnie tej spokojnej... - Wyszeptała Shebrine.
- To jak będziemy jeść?
- Nie będziemy jeść. Umrzemy z głodu, i będziemy mieć spokój w niebie.
- Ty wierzysz w niebo??
- Tak
- A ja nie.


5 DNI PÓŹNIEJ:
Shebrine i jej Przyjaciel byli w poważnym stanie. Byli odwodnieni i głodni.  - Już...nie..mogę...musimy....uciekać...- Shebrine wysapała. Herobrine miał trochę więcej siły więc wziął Shebrine i wyszedł z domu. Szybko zaczął biec. Wątpił że znajdą pomoc.
4 MINUTY PÓŹNIEJ:
Herobrine już miał dosyć. Upadł na ziemię a Shebrine już miała zamknięte oczy i wyglądała jakby umarła. Herobrine zbadał jej puls. Bił i to było szczęście. - Nie.......chlip, chlip chlip chlip - Herobrine płakał ze zmęczenia. Upadł na ziemię, zamknął oczy i postanowił że będzie leżał póki go nikt nie zgarnie.
PO PRZEBUDZENIU.
Herobrine się przebudził. Leżał w jakiejś taczce a obok niego Shebrine która się już obudziła. Nagle podszedł do niego jakiś dziadziu. - Macie żarcie - rzucił im wodę i mięso. - Wyglądacie jak na biedaków. Skąd jesteście? - dodał. Przyjaciele zjedli a następnie opowiedzieli swoją historię. - Ooo....Lepiej zostańcie w moim gospodarstwie. Mam rodzinę. Żonę, córki i synów. Razem tu pracujemy - Zaproponował. - Chętnie - odezwała się Shebrine. - Chodźcie! Pokażę wam okolicę - Powiedział Dziadziu. Trójka poszła. - Nie powiedziałem wam jak się nazywam. Jestem Oculus, Przeszły władca królestwa Okari - Przedstawił się. - Oculus? To po łacinie znaczy Oko. A co to królestwo Okari? - spytał Herobrine. - Za siedmioma górami, za siedmioma lasami stoi sobie portal. Jest on wykonany z cegły. Pewien człowiek był ciekawy co kryje się za portalem. Wszedł w niego i pojawił się w bajkowej krainie. Nie było potworów, nie było biedy, wszędzie chodziły zwierzęta a jedzenie zdobywało się za darmo. Człowiek więc powiedział swojej żonie że muszą sprowadzić tam ludzi, a oni będą Władcami krainy. Powiedzieli to swojemu całemu miastu. Jednak ludzie powiedzieli że wolą walczyć o przetrwanie a nie być darmozjadami. Jednak połowa ludzi poszła za człowiekiem i żyła sobie w spokoju w innym świecie. A para została Królem i Królową a potem urodzili mnie. Ja potem zostałem Królem a kiedy zrobiłem się stary, posłałem syna by rządził. - Opowiedział.
- Może powinniśmy tam iść? - Postanowiła Shebrine.
- Nie wiem czy byście umieli mówić z nimi - Westchnął Oculus.
- A po jakim mówią  języku?
- Po malajsku.
- A możemy tam się dogadać po Angielsku?
- No właśnie nie. Okari uważa że każdy kraj ma mówić w ojczystym języku i olewać czy ktoś nie umie po nim mówić. - Wytłumaczył Oculus.


- Ja się uczyłem malajskiego! Zawsze kochałem ten język i umiem płynnie po nim mówić! - Krzyknął Herobrine. - No to możecie wyruszyć. Ale nie teraz! Teraz zapraszam was na ucztę ponieważ wyglądacie jak kościotrupy! - Uśmiechnął się gospodarz. Herobrine i Shebrine nic nie powiedzieli i ruszyli za Oculusem.

Historia Herobrine - Rozdział 9 Pierwszy Test

Było rano. Shebrine już dawno się obudziła i sprawdziła godzinę. Była 07.00.  Postanowiła że obudzi Herobrine i nie da mu fory. Ale też wpadła na inny pomysł. Był u nich Śmigus - Dyngus, więc Shebrine postanowił go oblać wodą. Poszła po kubek, i nalała do niego wody. Następnie ruszyła do góry i weszła do jego pokoju. Małymi krokami podchodziła do niego... A kiedy była blisko to...CHLAP!! - AAAAAAAAAAAA!!!! - Herobrine się wystraszył. - To tylko ja! Masz, wytrzyj się - podała mu szmatkę. 
- Gratuluje! Udało ci się mnie nastraszyć! Bym dostał zawału!
- Ty wiesz że dzisiaj jest Śmigus - Dyngus?
- Dzisiaj?
- No, jest 3 lipca
- Ale dyngusa się obchodzi w kwietniu! Ty musisz się leczyć!
- Nie prawda! Dyngusa się obchodzi w lipcu!
- Ok, zaakceptuje to że jesteś nienormalna
- Musimy się ubierać do szkoły! Masz wszystko z pakowane? Idź zrób sobie śniadanie do szkoły
- Już idę
Herobrine leniwie z szafy wyciągnął bluzkę w kolorze czerwonym. Założył  też buty i spodnie. Następnie zszedł na dół i zrobił sobie kanapkę z szynką. Potem schował ją do plecaka. - Ok chodźmy - zarządziła Shebrine. Przyjaciele wyszli z domu. - Nie masz jakiegoś transportu? Musimy iść pieszo? - spytał Herobrine.
- Musimy. Skoro jesteś taki mądry to powiedz skąd na pustyni mam mieć transport?
- Nie wiem. Może coś wykombinowałaś na co ja nie wpadłem.
- To jest pustynia. Z czego ja mam zbudować transport? A z resztą nie ważne. Po prostu pójdziemy pieszo, trochę się namęczymy i tyle
- Dobra, może poopowiadam jakieś dowcipy?
- Ciekawe czy umiesz....
- Umiem!
- No to gadaj
- Nie opowiem dowcipu ale coś śmiesznego. Za szkolnych czasów słuchaliśmy lekturę "Nowe szaty cesarza" albo Króla bo ja już nie pamiętam. Miałem taką koleżankę, nie za bardzo była rozmowna. Cały czas robiła "ehe" albo "no dobra". Jak już wysłuchaliśmy lekturę to pani się jej zapytała "Co dostał nowego Cesarz?"  a ona zamiast odpowiedzieć "szaty" to ona odpowiedziała szmaty! Takie szmatki! CHA CHA CHA CHA CHA CHA CHA!!!
- Cha cha cha cha cha cha!! Szmaty to nosili starożytni ludzie a nie chińscy cesarzowie!!! Cha cha cha cha cha!!
- O zobacz! Już dotarliśmy! - Krzyknął Herobrine gdy zobaczył szkołę. Przyjaciele weszli do budynku. Nie było dużo ludzi bo przecież była godzina 07.30. Herobrine i Shebrine usiedli w swojej ławce.
- Ciekawe o czym będzie dzisiaj gadał ten kujon nauczyciel - Powiedział Herobrine
- Nie wiem. Już jest 8.00 więc cicho bądź bo się zaczyna lekcja. - Odpowiedziała Shebrine.
- Posłuchajcie! Dzisiaj będziemy uczyć się o tym że jak trzymamy się w grupie to razem będzie się łatwiej żyło na tej pustyni - Nauczyciel opowiedział o czym będą się uczyć.
- Dobrze. Otwórzcie zeszyty w linie - zarządził nauczyciel. I zaczął pisać na tablicy:
W KLASIE
TEMAT: W GRUPIE ZAWSZE RAŹNIEJ
GDY ZDOBĘDZIEMY PRZYJACIÓŁ, BĘDZIE NAM SIĘ ŁATWIEJ ŻYŁO NA PUSTYNI. ZDOBYĆ PRZYJACIÓŁ TO NIE JEST ŁATWE ZADANIE. PRZYJACIEL MUSI BYĆ: SZCZERY, MIŁY, LOJALNY, HOJNY I SZLACHETNY. JAK BĘDZIEMY MIEĆ TE WSZYSTKIE CECHY TO BĘDZIE NAM ŁATWIEJ ZNALEŹĆ PRZYJACIÓŁ.
- A powiedzcie co wy wiecie o przyjaźni? - spytał Nauczyciel. Shebrine się zgłosiła. - Bo jak będziemy mieć przyjaciół to oni mogą nas wspierać na przykład: jak mamy tremę - Odpowiedziała Shebrine. - To święta racja. A ty co wiesz o przyjaźni, Herobrine? - spytał go nauczyciel.  - Ja? eee...eee.. - Herobrine nie wiedział co powiedzieć. - Nie słyszę! Mów głośniej! - Zachęcił go Nauczyciel. Herobrine spojrzał na Shebrine i po chwili przypomniał sobie o przeżyciach z Przyjaciółką.
- Przyjaciel przede wszystkim umie się odwdzięczać. Nie robi tak że ktoś daje mu coś cennego a on potem nie odwdzięcza się przyjacielowi. Na przykładzie że ktoś został wygnany, a jego przyjaciółka daje mu dom i  jedzenie a on się kłóci a powinien podziękować. Przyjaciel także powinien zrozumieć drugiego człowieka, na przykład jak ktoś ma jakiś problem to Przyjaciel nie powinien go wyśmiewać tylko mu pomóc i go wspierać. Człowiek  powinien zaakceptować wady swojego Przyjaciela. A przede wszystkim kiedy kogoś spotkasz i okaże się ten ktoś być fajnym człowiekiem a potem pokazuje że jest z innego na przykład kraju lub świata,  to nie powinno się od niego odwracać, skoro to miły i fajny człowiek - Herobrine zrobił wykład.  - Ł...A..Ł - Wszyscy się zdziwili mądrością Herobrine. Shebrine wiedziała że on wziął te informacje z życia, więc puściła małą łezkę. - I że ty nie masz jeszcze Przyjaciela! - Nauczyciel się popłakał. - Mam Przyjaciela. A raczej Przyjaciółkę - Herobrine wskazał na Shebrine. - Powinnaś się cieszyć że masz takiego Przyjaciela! Też takiego bym chciał! - Krzyknął jeden uczeń do Shebrine. - Ok dzieciaki.. - Nie dokończył bo nagle Herobrine krzyknął - My jesteśmy dorośli! .  - No dobra! Ok ludziska, idźcie na śniadanie a potem pierwszy test, Następnie przerwa  - Oznajmił Nauczyciel. Uczniowie podnieśli się z krzeseł i wzięli śniadaniówki. Następnie pędem poszli na stołówkę.
NA STOŁÓWCE:
Herobrine i Shebrine siedzieli w stołówce. Jedli i jedli. - Taka mądrość....to fajna mądrość...ale skąd ty tyle...wiesz o tym? - Shebrine mówiła z pełną buzią jedzenia. - To wszystko dowiedziałem się gdy spotkałem ciebie. Nauczyłaś mnie że świat jest lepszy, gdy wszyscy żyjemy w zgodzie - Wytłumaczył Herobrine. - No to gratuluje. Trzymaj to wszystko w swoim móżdżku a wszyscy będą cię lubili
- Ej
- Co?
- Jest na pustyni schronisko?
- Chyba tak
- Jutro jest Sobota. Otwarte w Sobotę?
- Tak
- To może pójdziemy i zaadoptujemy zwierzaka?
- Świetny pomysł! Może dwa różnego gatunku?
- Ok
Herobrine i Shebrine skończyli już jeść, więc wrócili do klasy.
W KLASIE
- Dzisiaj będzie pierwszy test - Nauczyciel rozdał uczniom testy. - Dobra! RÓBCIE!! - Nauczyciel krzyknął. Herobrine wziął pióro. Najpierw napisał na górze testu "Herobrine". Potem wziął się za resztę. Pierwsze zadanie testu to było pytanie " Zostałeś wygnany na pustynię, co robisz?" Herobrine napisał " Włóczę się po niej. Włączam tryb kreatywny i buduje sobie dom".  (Będę wam pisała w punktach pytania które były na teście  i pod spodem ODP do będą odpowiedzi które napisał Herobrine)
2"Jakie jedzenie daje nam dużo siły do życia na pustyni?'
Odp. Jabłko
3. "Co lubi jeść "Bestia Pustelnicza' która mieszka na pustyni?
Odp. Lubi jeść marchewki
4. Na pustyni jest dużo potworów, nie można ich zabić mieczem który jest wzięty z trybu kreatywnego. Co robisz?
Odp. Siedzę w domu i sikam w gacie ze strachu
5. Tryb Kreatywny(Nie wiem czy wiesz) można używać jak się ma kartę Kreatywniaka. Wiesz jak ją zdobyć?
Odp. Nie wiedziałem! Czemu tego pan nie mówił na lekcji? Nie wiem jak ją zdobyć . Ale zdaję mi się  że jak będę siedział i pierdział to mi ją dadzą.
6. Nie masz karty Kreatywniaka. Skąd weźmiesz pożywienie?
Odp. Zmuszę kogoś kto ma tą kartę żeby dał mi stos żarcia który starczy mi na 6 lat
7. Widzisz jak Król twojego miasta, skazuje twojego przyjaciela na życie na pustyni. Pomagasz mu?
Odp. Takie pytania na teście?! Przecież mamy się uczyć jak żyć na pustyni! A co do pytania to muszę najpierw sprawdzić czy bym mu pomógł a potem odpowiadać.

Herobrine zaniósł test nauczycielowi. Shebrine jeszcze pisała ale po chwili oddała. Po 20 minutach, nauczyciel rozdał ludziom testy. Herobrine dostał F - za to Shebrine dostała A. Nauczyciel podszedł do Herobrine.- Chłopcze! Co ty napisałeś w tym teście! Same bzdury! Po jutrze zdajesz kolejny test! - Krzyknął surowym tonem Nauczyciel. Nauczyciel ogłosił przerwę. Chłopacy spytali czy Herobrine chce z nimi grać w siatkówkę. Hero się zgodził. Zaś dziewczyny pytały Shebrine czy nie chce iść z nimi pokupować ciuchy. Ta też się zgodziła. Gdy przerwa się skończyła dziewczyny w plecakach miały mnóstwo ciuchów(O dziwo im się zmieściły). A chłopakom po udanej grze, leciał pot z czoła. Nauczyciel jeszcze im zrobił matematykę. Uczniowie się wściekli, bo przecież mieli się uczyć jak żyć na pustyni a nie jak liczyć. Po matematyce Nauczyciel ogłosił że koniec lekcji.

W DOMU U SHEBRINE I HEROBRINE:
Dwójka walnęła się na kanapę i poszli spać.

Historia Herobrine - Rozdział 8 Nie jesteśmty sami!



Pewnego słonecznego dnia, Herobrine i Shebrine oglądali telewizję. Nagle Shebrine włączyła program na którym była reklama: - Jesteś grieferem? Wygnano cię na pustynię? Przyjdź do naszej szkoły dla wygnańców! Pomożemy ci się odnaleźć w tym dziwnym miejscu! Nasza szkoła jest obok czerwonego kaktusa! Przyjdź na lekcje już teraz! - Powiedział facet w reklamie. Herobrine i Shebrine otworzyli buzię z wrażenia. - OMG!!! NIE JESTEŚMY SAMI!!!! OMG! NIE JESTEŚMY SAMI! - Wrzeszczała zadowolona Shebrine. - No i co z tego? - spytał Herobrine.
- Jak pójdziemy na lekcje, nauczymy się jak żyć w tej ponurej pustyni!
- Ale ty tu żyjesz 4 lata i już chyba wiesz jak żyć..
- No ale pójdźmy na wszelki wypadek
- EJ! A może jak pójdziemy do tej szkoły to oni nas nauczą jak wrócić z powrotem do miasta?!
- Po tym co odwaliłeś z tym burmistrzem to chyba nie...
- Szkoda...No to ubierzmy się i chodźmy!
Herobrine włożył sweter i buty. Shebrine sukienkę i pantofelki. Nie musieli się grubo ubierać, bo przecież mieszkali na pustyni. Szybkim krokiem wyszli z domu. - Mówię ci, coś na pewno nas nauczą - przekonała go Shebrine.
- A o co chodziło z tym czerwonym kaktusem? - zapytał Herobrine.
- Tutaj jest taki kaktus. Jest on czerwony i to jest dziwne. Musimy iść tam gdzie on jest. - Wytłumaczyła Shebrine.
- A wiesz gdzie on jest?
- Tak, gdzieś tam - Shebrine wskazała na północ.
Shebrine zaczęła prowadzić. - Wzięłaś plecak, śniadanie i picie do szkoły? - spytał Herobrine. - Tak a ty? - odpowiedziała. - Ja wziąłem. - zapewnił. Shebrine i Herobrine szli i szli. Pot ściekał jak gorzkie łzy porażki. Shebrine wpadła na pomysł. - Wiesz co? Do czerwonego kaktusa ode mnie to trochę daleko, więc może pośpiewamy sobie? Ja pierwsza śpiewam - Zaproponowała. - Ok, to dalej śpiewaj! - zachęcił ją. (Shebrine śpiewa sama piosenkę ale zrobię i tak kolorem piosenkę. Shebrine - kolor fioletowy)
Na tej ponurej pustyni,
uwięziona jestem po wieki.
Życie mi dało w kość,
lecz ja poddaje się,
bo wiem że to kara za grzechy.
Nie walczę o nic ponieważ ja już
jestem skończona....ja jestem
nikim tutaj..Kraty gorąca robią
z potu łzy porażki...które spadają
na ziemię i znikają daleko precz..
Wielka bańka barier nie pozwala
mi odkrywać świata...Nie chcę
patrzeć nawet na granicę ziemi z piaskiem..
Od 4 lat tu siedzę a świat to dla mnie obca rzecz.
Myślą że uczuć nie mam, dawne grzechy to były
małe grzechy a kara większa od nich..
Muszę wziąć się w garść, teraźniejsza porażka zniknie
Łez już nie wypuszczę!  Nie będę ich się prosić o wolność!!
Dawne poczucie bez wartości! Zniknie precz! I będę miała wszystko gdzieś! Nie interesuje mnie co zrobią ze mną! Mogą wygnać mnie do netheru! Lecz ja swój honor będę zawsze trzymała w sercu!
Dawny wstyd! Dawne łzy! Dawne podlizywanie się! Znikło precz! To są zwykli ludzie!! Nie są wszechmogący! Więc po co mam uważać ich za jakiś Królów?!
Wreszcie zrozumiałam sens życia! Jest to słuchanie serca a nie jakiś ludzi! To co zrobię! Ta decyzja należy tylko do mnie!!
Już nigdy nie będę słuchała innych ludzi...
Shebrine wreszcie wzięła się garść. O nie! Ona nie będzie słuchać jakiegoś "Burmistrza" który również jest zwykłym człowiekiem, i nie ma prawa jej rządzić. - Wreszcie poznałaś magię wolnego życia! - krzyknął zadowolony Herobrine. - Och, nawet nie wiesz jak ja się teraz czuję! Taka...taka...Wolna!! Nareszcie poczułam wolność!! Już nigdy nie będę musiała się stosować do tego dziwaka burmistrza! Bo zmądrzałam!!! - Shebrine była zadowolona. - Zobacz! Czerwony kaktus a obok niego szkoła!!! - Ucieszył się Herobrine. - Chodźmy do tej szkoły, szybko!  - Popędziła go Shebrine. Gdy weszli zobaczyli graczy ustawiających się na zapisy. Nauczyciel siedział na biurku i patrzał jak się podpisują. - Podpisujemy się nie? - zapytał Herobrine. Nagle wszyscy się obrócili i spojrzeli na Shebrine i Herobrine. - To legendarny Herobrine! - krzyknął jeden z uczniów. - Ja cię kręcę! Legendarny bóg Minecrafta  "Herobrine" został wygnany!! Cha cha cha cha cha cha cha!!! - śmiali się uczniowie. - Posłuchajcie! Jestem tu Królem  i jak nie będziecie mnie słuchać dostaniecie piorunem w łeb! - krzyknął Herobrine. Uczniowie przestali się śmiać. Herobrine i Shebrine ustawili się w kolejce. Gdy kolejka minęła nauczyciel powiedział: - Posłuchajcie! Usiądźcie chłopak z dziewczyną bo jak będzie inaczej to będziecie gadać!.  - My jesteśmy studenci teraz a nie pierwszoklasiści! - dowaliła Shebrine. - Ale macie tak usiąść i koniec!!! Ja jestem nauczycielem!! - Wrzasnął. Shebrine miała to gdzieś. Ale posłuchała i usiadła w 3 ławce z Herobrine. - Ciekawe czym będzie nas zanudzał - Odparła Shebrine do Herobrine. - Musisz teraz tu siedzieć. To ty powiedziałaś żeby tu iść - skarcił ją Herobrine. - No dobra dobra! Nie marudź! - Odezwała się.  - Posłuchajcie. Zrobiliście coś złego i naruszyliście prawo waszego miasta. Nie będę was pytał czemu zostaliście wygnani tylko od razu zaczniemy nauki. Otwórzcie zeszyty i piszcie: W KLASIE TEMAT: UCZYMY SIĘ ŻYĆ NA PUSTYNI
ZOSTAŁEM/AM WYGNANY/A NA PUSTYNIĘ. NARUSZYŁEM/AM PRAWO MIASTA. NAJWAŻNIEJSZA ZASADA PRZETRWANIA NA PUSTYNI TO: UMIEĆ WŁĄCZAĆ TRYB KREATYWNY. ŻEBY TO ZROBIĆ TRZEBA WYPOWIEDZIEĆ CZTERY RAZY SŁOWO: CHCE KREATYWNY.  POTEM POJAWI SIĘ TYSIĄC OKIENEK I WYBIERAMY TAM ŻYWNOŚĆ I RÓŻNE POTRZEBY. GDY UMIEMY WŁĄCZAĆ TRYB KREATYWNY MOŻEMY SWOBODNIE ŻYĆ NA PUSTYNI. TRYB KREATYWNY NIE TYLKO PRZYDAJE NAM SIĘ NA PUSTYNI TYLKO TEŻ NA INNYCH ŚWIATACH TAKICH JAK: NETHER, KRES I SYTUACJACH KIEDY NIE MAMY PIENIĘDZY.
- Przerwa! Idziemy na stołówkę - zarządził nauczyciel. Shebrine i Herobrine wzięli śniadaniówkę i poszli. Gdy wrócili, nauczyciel jeszcze im coś gadał a potem wszyscy poszli do domu. Gdy Herobrine i Shebrine wrócili do domu Shebrine powiedziała: - Widzisz? Nie jesteśmy sami.

Historia Herobrine - Rozdział 7 Amulet zła

Herobrine i Shebrine byli w domu. Po nieudanej przez Herobrina rozmowie, Shebrine chodziła wściekła. - Gratuluje! Przez twoje "nawyki" bycia złym JA muszę się dusić na pustyni! Czy ty to przemyślałeś Krowo! - Krzyknęła Shebrine ze złością. - Ej! Nie wściekaj się tak na mnie! Idź przez ścieżkę zła! Dam ci amulet i od teraz będziesz miała miano " Grieferka Shebrine" - Zaproponował Herobrine.
-  Przeszłość mnie zmieniła. Nie jestem tym kim byłam. Żyję sobie tu. I jestem tak ogólnie nikim. Nie mam żadnego miana, profilu lub coś w tym stylu.
Herobrine wyciągnął czerwony wisiorek. Był to amulet z czerwonym kryształem.
- Weź załóż amulet Zła! Będziesz miała wreszcie swój profil! I to jako grieferka! - Powiedział.
- Ale..ja nie wiem czy to dobry pomysł. Tak się zmieniać..i to nie naturalnie..
- Ale charakter śmieszki zostanie. Wspomnienia również. Nic się nie zmieni oprócz tego że będziesz złym charakterem. No i że będziesz grieferką pierwszej klasy!
- O nie! Ja....się  nie zgadzam!!!!
(Teraz zaczną śpiewać piosenkę w duecie. Shebrine kolor - różowy.   Herobrine kolor - granatowy)

Proszę cię! Zrób to dla mnie! Chce tylko jedną taką w moim stylu przyjaciółkę! Wyobraź sobie! Cały świat u twych stóp! Czy nie uważasz że to jest genialny pomysł? Proszę cię! Chce mieć kogoś kto podobny jest do mnieeeeee.....

Ja wiem! Chcesz mi zrobić dobrze! Lecz ja mówię nie! Może duszę się tu ale wiem dobrze! Że to kara za me grzechyyyyyy.....
Ale wyobraź tylko sobie!
Ale co?
Królową jedyną będziesz ty ty ty!!!
Nie rozumiem!!
Nie pytaj! Załóż to a królową świata będziesz!

Przeszłość zmieniła mnie!!
Masa ludzi u twych stóp!!
Serce mi lata a ja rozdarta stoję!!!!!
Ja ci radzę, będzie super!!!!!

Dwie drogi przed sobą mam, przez którą przejść???!!!!!
Zrób to tylko dla mnie!!!
PROSZĘ CIĘ, ODEJDŹ STĄD PRECZ BO JUŻ MAM DOSYĆ!!!!!!!
Takie bycie złym fajne jest!!!!!
CO WYBRAĆ ZŁO CZY DOBRO?!!!!
Zło wybierz!!
CZY TY WIESZ CO JA TERAZ PRZEŻYWAM??!!!!
Zło wybierz!!! Będziesz miała ludzi u swych stóp!
OOOOOOOOOOOOOOAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!
A Grieferką znaną będziesz tyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
WYBIERAM DOBROOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Shebrine oddychało się z trudem. - Po co takie wrzaski? Przecież mogłaś normalnie powiedzieć "Wybieram dobro". Lol. Walczymy jak w filmach "Dobro vs zło" - Powiedział Herobrine. - Byłam bardzo rozdarta. Nie wiedziałam co powiesz gdy wybiorę dobro. Więc wahałam się. I dostałam chwilowej nerwicy. - Wytłumaczyła. -Oj tam. Ja chciałem cię tylko przekonać. Lubię cię bardzo, nawet jak masz inny charakter. Ale i tak mi przykro z dwóch powodów - Rzekł. - Jakich? - spytała.
- Pierwszy że nie mam przyjaciela lub przyjaciółki która jest zła. A po drugie że na siłę chciałem cię przekabacić na stronę zła.
- Oj tam! Przyjaciele NIGDY ale NIGDY nie są tacy sami.
- Co robimy?
- Robi się późno, chodźmy do łóżek
I tak też zrobili.

Historia Herobrine - Rozdział 6 "Jak nie spróbujesz, nigdy się nie przekonasz"

Wczorajsze pójście na strzelnicę z Shebrine podobało się Herobrine'owi. Jeszcze takiej rozrywki nie miał. Miał nadzieję że tej radości nic mu nie popsuje. - Herobrine! Herobrine! Herobrine! - Herobrine usłyszał krzyki jego Przyjaciółki. - Co?! - Odkrzyknął.

- Chodź no na 3 piętro!
- Po co?!
- To ważne!!
- Łeeee!!! Chciałem obejrzeć tą twoją telewizję!
- Chodź no tu! Dalej!
- Ale to naprawdę ważne, tak?!
- CHODŹ TU ZARAZ!!!. TO JEST MEGA WAŻNE!! JAK NIE PRZYJDZIESZ TO CIĘ CZEPNE W ŁEB!!
- No dobra, skoro muszę...

Herobrine ruszył zmęczonymi krokami po schodach. Cały czas myślał co tak ważnego miała mu do powiedzenia Shebrine. Może chodziło o ludzi z miasteczka? A może Herobrine coś popsuł? Kiedy Herobrine wszedł na 3 piętro rozglądał się po pokojach. Oj, jak tam ich dużo było!.  - Gdzie jesteś kobieto? - spytał chodząc dookoła małymi krokami. - Tu! - Usłyszał głos. Herobrine wszedł do pokoju w którym słyszał przyjaciółkę. Faktycznie tam była. Siedziała na kanapie.(Na zdjęciu jest skin Shebrine)
- Mam pomysł - odezwała się.
- Jaki?
- Chodźmy do pomidorów i powiedzmy im że jesteśmy już OK, nie niszczymy domów i takie tam
- Po pierwsze: Nie pomidorów tylko ogórków. A po drugie: Oszalałaś?! Mam im robić łaskę?!! Ty nie jesteś prawdziwą dziewczyną Herobrinową skoro chcesz robić łaskę!!! Herobriny tak nie robią!!(XD)
- To znaczy że jestem wyjątkową Herobrinowicą
- Chyba w ogóle nią nie jesteś....Gratuluje....Białe oczy a charakteru białych oczu brak....No Gratuluje!! Świetnie!!
- No dobra, jeśli mnie przyjmą  z powrotem to będziesz tu siedział sam! A mieszkanie też ci zabiorę, ponieważ ja za nie płacę!
- A skąd tak nagle przyszło ci do głowy by ich odwiedzać?!
- Nie odwiedzać tylko iść do nich!! Słuchaj czasami co mówię do ciebie!
- NIE! Ja się nie zgadzam!!!
- A jeśli dam ci nagrodę jak ze mną pójdziesz?
- Ile mi zapłacisz?
- 2 wielkie czekoladowe puchary
- TAK TAK!!!! PÓJDĘ!!! CZEKOLADOWE PUCHARY TO MOJE MARZENIE!!!! CHODŹ IDZIEMY!!!!!!!!!!!!
Herobrine poleciał na dół. Shebrine powoli wstała. - Do czego to doszło. Ja muszę mu płacić żeby ze mną szedł. I jeszcze zachowuje się jak dzieciak...O mój boże

Para przyjaciół od razu wyszła z domu. Szli przez gorącą pustynię. Gdy doszli zobaczyli granicę między piaskiem a ziemią. - Ooo! Shebrine! I Herobrine! - Powiedział strażnik granicy. - Zwołaj Burmistrza miasta! Prosimy!  - Odpowiedziała Shebrine.
- A niby po co wygnańcom Burmistrz? Już nie należycie do tego społeczeństwa! Jesteście dla nas nikim!
- Ale my nie mamy złych planów. Chcemy tylko porozmawiać z Burmistrzem. O nic więcej nie prosimy.
- No dobrze...Ale pamiętajcie! Mamy bardzo silne bronie które zabijają w 10 sekund!
- Burmistrz...Powinien nazywać się Admin - szepnął Herobrine do siebie.
Strażnik granicy wziął telefon i zadzwonił do Burmistrza. -  Burmistrzu! Dwóch wygnańców chce rozmawiać z tobą. Przyjdziesz? No. Ok. Dobra. Spoko. Pa!
- JUŻ NIE MOGĘ!!! - Krzyknął Herobrine
- Co?! - Spytali chórem strażnik z Shebrine.
- JAKI BURMISTRZ! Z JAKIEGO ŚWIATA WY JESTEŚCIE!!!  W MINECRAFTCIE NIGDY NIE BYŁO, NIE MA I NIE BĘDZIE BURMISTRZA!!!!! TYLKO ADMIN RZĄDZI!!!!! PRZEMYŚLCIE TO!!!!
- Chyba ty pochodzisz z innych lat - westchnęła Shebrine.
- Właśnie, czasy się zmieniły. Admin już serwerami nie rządzi. Znaczy, rządzi ale pod nazwą Burmistrz. - Wytłumaczył strażnik.
- Jaki jest rok teraz? -  spytał Herobrine.
- Ty tego nie wiesz! Jaki z ciebie matoł! Chyba jesteś na coś chory! Jest obecnie rok 3056! - Rzekła Shebrine
- Co?! Myślałem że jest 2015....- Powiedział Herobrine.

Herobrine, Shebrine i strażnik zobaczyli że ktoś się zbliża. - To Admin! - Krzyknął Herobrine. - Burmistrz!! - Odezwali się chórem Shebrine i Strażnik.
- Dzień Dobry Ziomalki!! - Krzyknął Burmistrz. - Ooo! Wygnańcy! Co chcecie?.
- Chcemy powrócić do miasta. Skończyliśmy z griefowaniem. - Wytłumaczyła Shebrine. - Sorka ale jak mamy wam wierzyć? - spytał. - Uwierz nam. Jak będziemy źli możesz nas wygnać na zawsze i już nigdy nie powrócimy - Powiedziała. -  Oj ziomki! Oczywiście! - Rzekł Burmistrz. - Czyli przyjmiecie nas z powrotem?! - Krzyknęła Shebrine. - Oczywiście! ŻE NIE! Wy jesteście obrzydliwymi matołami! Głupkami! Psujecie nasze miasto brzydale! - Odpowiedział Burmistrz.
Herobrine się wściekł. Nie dosyć że Burmistrz sam był brzydki a jeszcze ich nazywa brzydalami! Herobrine postanowił coś z tym zrobić. - Posłuchaj! Jeżeli ktoś tu jest brzydalem to ty nim jesteś! I nie waż się obrażać Herobrinowej duszy bo dam sobie rękę obciąć że ty nawet nie wiesz jaką ja mam władzę nad światem!! A ty przy mnie jesteś małą muchą, więc odwróć to co powiedziałeś bo inaczej sam OSOBIŚCIE przyłożę ci w łeb! - Krzyknął z powagą Herobrine. - Nie odwrócę! Jesteście Śmierdzącymi brzydalami! - Powiedział Burmistrz. Herobrine z pięści przyłożył burmistrzowi w buzię. Burmistrz upadł na ziemię. Nic mu nie było lecz to strasznie bolało! - WYNOCHA STĄD!!! JUŻ TU NIE WRACAJCIE!!!!!! - Krzyknął Strażnik i zaczął strzelać łukiem do dwójki Przyjaciół. Shebrine i Herobrine pędem pobiegli do domu.


Historia Herobrine - Rozdział 5 Przeprosiny

Herobrine siedział w pustym pokoju. Myślał o kłótni z Shebrine. - Muszę ją przeprosić. Ona mi dała mieszkanie a ja co? Tak się odwdzięczam? Jestem zły, i nie zasłużyłem żeby żyć - zasmucił się. Postanowił że przeprosi Shebrine. Zaczął biec po schodach i zobaczył Shebrine leżącą na kanapie. - Czego tu chcesz? Nie wstyd ci? - spytała. - Ja...ja...przepraszam...źle postąpiłem obrażając cię...ty byłaś dla mnie miła...ja zostałem wygnany a ty mi pomogłaś mimo że byłem zły...i chyba dalej jestem.. - powiedział coraz bardziej ściszając ton. - Ty nie jesteś zły, tylko czasami masz zmiany humoru. Słyszałam w telewizji że ma padać więc to normalne że teraz może ci odpalić palma. A co do przeprosin to bardzo serdecznie przyjęte! - Rzekła łagodnie. - W telewizji? - spytał Herobrine. - No w tym świecie jest telewizja....- wytłumaczyła z zdziwieniem że Herobrine tego nie wie. - A no tak! Sorry już rozumuję! Znaczy! Rozumiem hehehehe.... - Przyznał rację. 
- Ok to co robimy?
- Nie wiem. Chciałbym robić coś odlotowego.
- To może chcesz iść na strzelnicę?
- Strzelnicę?
- No że strzelasz łukiem do tarczy. Proste no nie?!
- Ok no to chodźmy. Ale gdzie ta strzelnica?
- U mnie na 7 piętrze.
- Masz 7 piętro?!
- No mam. Nudziłam się i budowałam.
- WOW! No to chodźmy!!

Shebrine ruszyła a Herobrine za nią. Herobrine widział dużo pokoi. Gdy już weszli na 7 piętro, Shebrine zaprowadziła go do dużego pomieszczenia. Znajdowały się w nim 6 tarczy. Wszędzie znajdowały się skrzynki z łukami i strzałami. - Chodź weź jedną strzałę, łuk i spróbuj! - Krzyknęła dziewczyna. Herobrine wziął strzałę i łuk. Naciągnął łuk i strzelił strzałą w sam środek tarczy. - WOW! Pierwszy raz a najlepiej  jak się dało! Gratuluję ziomek!! - Krzyknęła z radością. Shebrine strzeliła z łuku strzałą do tarczy ale wynik był kiepski. Herobrine zrobił to samo. Strzała nie wylądowała  na środku  tarczy lecz wynik był OK.  Postrzelali chwilę a potem wrócili do salonu. - Gratuluję ziom! - powiedziała Shebrine. - Dzięki - rzekł Herobrine.

Historia Herobrine - Rozdział 4 Pierwsza kłótnia

Herobrine i jego  przyjaciółka siedzieli na kanapie. - Ech. I będziemy musieli się dusić na tej pustyni? - spytał Herobrine. Shebrine się na niego pogapiła. - No co się gapisz? Ja jestem grieferem! Czy jakoś się tam mówi! I nie mogę tak siedzieć bezczynnie! - Wrzasnął z złością w głosie. - Ha! To moja wina że sobie nie dałeś rady z pomidorami i cię wygnały?! -  Odpowiedziała krzycząc Shebrine.
-  Nie pomidory tylko Ogórki!!! A ty to w ogóle też sobie nie dałaś rady z patykami chodzącymi!!!
- Bo ja byłam młoda nie myślący matole!!! Ja zaczynałam być złym charakterem od 27 lat!!!! A ty czubku kiedy cię wygnali byłeś dużo, dużo, dużo starszy !!
- To mogłaś przemyśleć swoją drogę zła wieprzu!!!
- A ty to niby możesz sobie griefować tak?!!
- JA MOGĘ!!! Jestem urodzony po to by griefować!!!
- A kto to powiedział?!
- JA!!
-  Nie masz za grosz rozumu!!
- Shebrine..Co za durne imię
- A CO TY SIĘ CZEPIASZ MOJEGO IMIENIA ŚMIERDZĄCY OGÓRZE???!!!!!
My mówimy o czymś innym!!
- Trzeba mówić szczerze, a ja mówię: Shebrine to głupie imię szczerze!
- Och już wiem czemu ci ludzie cię nazywali Dziwakiem!!
- Podsłuchiwałaś jak mnie wygnali?!
- Tak, byłam blisko
- Oj ty wredna @!

Herobrine wszedł do jakiegoś pustego pokoju. Trzasnął drzwiami i uklęknął w kąciku pokoju. - Co za wredota.. ale ja się nie będę tym załamywał, no przecież.. - szepnął do siebie. Wyprostował nogi, usiadł i przypomniało mu się jak ludzie go wygnali. Puścił małą łezkę co zdarzyło się drugi raz(Herobrine nigdy nie płakał. Pierwszą łzę puścił gdy bili go ludzie i wygnali go na pustynię).

ZAŚ U SHEBRINE:
Shebrine była i zła i spokojna. Trzęsły jej się nogi. Myślała że Herobrine nie będzie taki wredny że ona mu załatwia dom i mieszkanie a on się jeszcze kłóci! Pomyślała sobie tylko: Ona za nic go nie będzie przepraszać! On zaczął kłótnię on przeprasza!